Z Ojcem Świętym we Francji – nasze siostry na szlaku papieskiej pielgrzymki

19 października, 2026

Plan, proces, projekt. Czy to znaczy to samo?

W Łodzi odbył się kolejny dzień skupienia dla młodych kobiet.
Zatrzymałyśmy się nad pytaniem, czy moje życie to bardziej plan czy projekt?
A może proces, który zawiera obydwa te elementy?

***

17. października, w naszym łódzkim domu, spotkałyśmy się z młodymi kobietami, które chcą pogłębiać swoją wiarę przez spotkanie z Bogiem, z samymi sobą. Comiesięczne spotkania stwarzają też możliwość wymiany doświadczeń, tworzenia relacji z innymi. Każdy z nas (prowadzący i uczestniczki) zaczerpnął z tego dnia coś dla siebie. Oto część myśli, które rezonują we mnie.

U źródła mojego życia jest pragnienie Boga. Celem życia jest rozwój mojej relacji z Nim. To proces, do którego współtworzenia jest zaproszony każdy człowiek. Zakłada on zaangażowanie, wierność, zaufanie, ale też elastyczność i otwartość. Czasem rodzi się we mnie lęk przed Bogiem, gdy Jego bliskość wydaje się trudna, zbyt wymagająca. Wtedy mogę czuć się bezpieczniej, gdy kontroluję sytuację i relację z Nim. Z perspektywy Bożej nie muszę oceniać siebie, swojego życia, często porównując się z innymi. Mogę za to stawać się jak dziecko. Bycie dzieckiem zakłada zaufanie, zawierzenie, odrzucenie kontroli. Nie muszę zasługiwać na bliskość Boga, na Jego miłość, na Jego łaskawość. On jest blisko, jest jak kochająca matka. Pociesza i podnosi.

„Tak bowiem mówi Pan: Oto Ja skieruję do niej pokój jak rzekę i chwałę narodów – jak strumień wezbrany. Ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę; w Jerozolimie doznacie pociechy”.
Iz 66, 12-13