
Zaproszenie do szkoły Maryi – seria w zakładce „Dla ducha”.
13 października, 2026Jak opisać cnoty Maryi — Tej, która jest najdoskonalsza we wszystkich wymiarach swego życia? Jak przedstawić Jej wspaniałość, by nie ująć niczego z godności, wspaniałości i czci, na jaką zasługuje? Refleksja nad cnotami Matki Bożej, praktykowanymi przez Nią w sposób pełny i doskonały, powinna być dla wszystkich realną zachętą do lepszego życia. Nie chodzi bowiem tylko o to, by patrzeć na Maryję i Ją podziwiać, lecz by za Nią iść i Ją naśladować — tak jak pisała karmelitańska święta Teresa Benedykta od Krzyża:
„Do celu nie zaprowadzi jedynie podziwianie Maryi, lecz ufne do Niej przylgnięcie, kroczenie wraz z Nią, a nie obok, i to właśnie drogą naśladowania Chrystusa.”
W każdym człowieku istnieje pragnienie przylgnięcia do Matki Najświętszej. Warto więc uchwycić Ją za rękę i iść wraz z Nią, ponieważ Ona zawsze prowadzi w jednym kierunku — ku Chrystusowi. Idąc z Nią, zawsze podąża się we właściwą stronę.
Tematem tej refleksji jest cnota czystości. Maryja jawi się jako NAJCZYSTSZA. Dlaczego można tak powiedzieć? Na jakiej podstawie można to stwierdzić? Skąd wypływa Jej czystość?
Najpierw warto sięgnąć do Katechizmu Kościoła Katolickiego, do rozdziału poświęconego grzechowi pierworodnemu. W punkcie 397 czytamy: „Człowiek – kuszony przez diabła – pozwolił, by zamarło w jego sercu zaufanie do Stwórcy i nadużywając swojej wolności, okazał nieposłuszeństwo przykazaniu Bożemu. Na tym polegał pierwszy grzech człowieka. W następstwie tego faktu każdy grzech będzie nieposłuszeństwem wobec Boga i brakiem zaufania w Jego dobroć.” Dalej, w punkcie 405: „Grzech pierworodny jest pozbawieniem pierwotnej świętości i sprawiedliwości, ale natura ludzka nie jest całkowicie zepsuta: jest zraniona w swoich siłach naturalnych, poddana niewiedzy, cierpieniu i władzy śmierci oraz skłonna do grzechu (ta skłonność do zła jest nazywana „pożądliwością”). Chrzest, dając życie łaski Chrystusa, gładzi grzech pierworodny i na nowo kieruje człowieka do Boga, ale konsekwencje tego grzechu dla osłabionej i skłonnej do zła natury pozostają w człowieku i wzywają go do walki duchowej.”
Przywołanie ustępów o grzechu pierworodnym w tekście poświęconym czystości Maryi może zaskakiwać. Jednak, jak pokazuje doświadczenie, czystość najlepiej dostrzega się w kontraście z brudem — przez porównanie. Podobnie jest z czystością duszy. Katechizm stwierdza w punkcie 402: „Wszyscy ludzie są uwikłani w grzech Adama.” Grzech pierworodny jest stanem, w którym poczyna się każdy człowiek. Przez grzech pierworodny każdy został pozbawiony świętości, do której był powołany. W każdym istnieje skłonność do zła. Każdy doświadcza pierworodnego zranienia i własnej słabości. Każdy — z jednym, jedynym wyjątkiem: Maryją. Ona jedna jest wolna od grzechu — NAJCZYSTSZA!
„Najświętsza Maryja Dziewica od pierwszej chwili swego poczęcia, przez łaskę i szczególny przywilej Boga wszechmogącego, na mocy przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego” (p.491). Oznacza to, że Maryja została niepokalanie poczęta, a nawet więcej — że JEST NIEPOKALANYM POCZĘCIEM. Jest całkowicie wolna od grzechu i jego skutków. To stan, którego człowiek obciążony grzechem pierworodnym nie zna.
Nie sposób więc rozważać czystości Maryi bez odniesienia do Jej NIEPOKALANOŚCI. Z tego dogmatu wiary wynika, że przy opisywaniu cnót Matki Bożej bez wahania używa się przedrostka „NAJ”: Najczystsza, Najroztropniejsza, Najpokorniejsza… „NAJ”, ponieważ nigdy nie była w niewoli grzechu.
Dla lepszego wyjaśnienia warto posłużyć się obrazem. Obraz jest zawsze niedoskonałym odbiciem rzeczywistości, ale może ukazać część prawdy. Można wyobrazić sobie porcelanową misę symbolizującą duszę człowieka. Duszę Maryi przedstawiałaby misa piękna, precyzyjnie wykonana, biała jak śnieg i pozbawiona jakiegokolwiek uszczerbku — idealne naczynie, które wyszło z Rąk Mistrza.
Duszę człowieka obciążonego grzechem pierworodnym można natomiast porównać do misy popękanej, na której widać rysy. Jest ona w pewnej mierze naczyniem „niepewnym”, ponieważ w każdej chwili może się rozsypać, gdy zostanie do niej wlana zbyt gorąca woda albo gdy zostanie zbyt gwałtownie postawiona na stole. Każdy człowiek wyszedł z Rąk Mistrza, jednak grzech pierworodny naruszył jego naturę. Mistrz nie wyrzucił jednak naczynia, lecz przez sakrament chrztu świętego na nowo je „posklejał”. Człowiek ponownie stał się naczyniem zdolnym przyjąć Bożą łaskę. Jest piękny i scalony, lecz rysy na porcelanie pozostają widoczne. Przypominają o ludzkiej słabości, kruchości i niewystarczalności.
Różnica jest zasadnicza: naczynie symbolizujące duszę Maryi nigdy nie zostało rozbite. Dlatego jest tak wyjątkowe — całe piękne, bez skazy i bez żadnej rysy.
Dlatego Jej CZYSTOŚĆ jest wyjątkowa. Jej źródłem jest zachowanie Maryi od grzechu pierworodnego. Niepokalane poczęcie Maryi nie jest Jej zasługą, lecz przywilejem udzielonym przez Boga. Bóg może rozporządzać tym, co do Niego należy, udzielać swoich darów komu chce i w sposób, jaki wybiera. Może także obdarzyć szczególnym przywilejem, ponieważ jest Bogiem.
Co zatem z ludźmi, którzy nie dostąpili tego przywileju? Czy oznacza to, że są niejako skazani na nieczystość? Jak można naśladować Maryję w praktykowaniu czystości, skoro od poczęcia ludzka kondycja tak bardzo różni się od Jej kondycji? Czy Maryja może w tej sytuacji wskazać drogę, zrozumieć ludzką słabość i przyjść z pomocą?
Podobne pytania nosiła w sobie śp. Wanda Półtawska. Swoje osobiste zapiski opublikowała jeszcze za życia. Napisała:
„Dawniej miałam do Niej (Maryi) żal, że najczystsza, nie rozumie człowieka, który nie jest czysty; że nie może pojąć, co jest grzech; że bez grzechu pierworodnego poczęta cóż może wiedzieć o słabości natury ludzkiej? Dziś zrozumiałam, że przeciwnie, właśnie Ona rozumie grzech, bo grzechu nie rozumie człowiek w nim tkwiący, dopiero człowiek czysty. Gdy człowiek zrozumie naprawdę, co to grzech, przestaje grzeszyć, bo grzech jest nie tylko przeciwko Bogu, jest przeciwko człowiekowi – odbiera dobro; ale właśnie o tym człowiek nie ma pojęcia.” (Beskidzkie Rekolekcje)
Maryja rozumie człowieka i jego słabą kondycję. Jeszcze lepiej niż on sam dostrzega jego trudne położenie — rozumie, jak bardzo człowiek cierpi, gdy grzeszy. Rozumie nie dlatego, że dzieli z nim ten sam grzeszny los, lecz dlatego, że doświadcza PEŁNI Bożej Miłości i widzi, że ludzie są tej pełni pozbawieni…
Na czym zatem polega próba naśladowania Maryi w Jej czystości? Nie można naśladować Jej niepokalaności, można jednak pozwolić, aby obudziła ona człowieka z letargu, wstrząsnęła nim i przypomniała o tym, co najważniejsze — o Miłości Boga. Jest to Miłość, która pragnie wypełnić człowieka i uczynić jego życie czystym.
Pan Jezus w Kazaniu na Górze dał duszom czystym obietnicę: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.” W duszy Maryi obietnica ta wypełniła się w sposób doskonały już za Jej ziemskiego życia. Człowiek pozostaje w drodze, ale ma przed sobą wspaniałą perspektywę: wieczne widzenie Boga, a także wieczne doświadczanie Jego Miłości. To perspektywa, motywacja i cel ludzkiej drogi.
„Grzechu nie rozumie człowiek w nim tkwiący”, lecz w towarzystwie Maryi i w kontraście z Jej czystością grzech zaczyna się odsłaniać. Można wówczas zrozumieć, jak bardzo zniekształca człowieka. Przy Maryi wyraźniej widać, jak daleko każdemu do tego, kim powinien być.
Maryja swoją czystością kieruje nasz wzrok na Boga, bo to właśnie Bóg jest ŹRÓDŁEM czystości.
Czego jeszcze uczy czystość Matki Bożej? Przede wszystkim skromności. Osoby noszące szkaplerz są — jak się często podkreśla — „okryte szatą Maryi”. Są okryte, ponieważ nie wszystko trzeba pokazywać; co więcej, niektórych rzeczy pokazywać nie wolno. Skromności i roztropnego rozeznawania, co i komu można odsłonić, trzeba uczyć się nieustannie — zarówno w sferze cielesności, jak i przeżyć oraz doświadczeń.
W sferze cielesnej łatwo zauważyć, jak bardzo nagość stała się modna i jak dalece zanikło poczucie wstydu w miejscach publicznych, mediach i kulturze. Granice przyzwoitości uległy rozmyciu; niemal wszystko można pokazać. Pozostaje jednak pytanie, czy warto. Habit zakonny, który zakrywa ciało od głowy aż po stopy, i to kilkoma warstwami, ma głęboki sens. Jest nie tylko ubiorem pokutnym, czyli wyrazem umartwienia ciała, lecz także wyrazistym znakiem. Skromność ubioru i ukrycie ciała niosą określone przesłanie. O siostrach można powiedzieć: „normalni ludzie tak nie chodzą ubrani”, i będzie to prawda, ponieważ ich strój wyraźnie odbiega od obecnie obowiązującej normy. Tym mocniejszym staje się znakiem, a być może także wyrzutem sumienia. Potwierdza to zdarzenie, które miało miejsce we Wrocławiu. Podczas cotygodniowych zakupów, przy boksie z wózkami, pewien mężczyzna zaczepił siostrę zakonną i patrzył na nią z niedowierzaniem. Po chwili powiedział, że nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się jednego dnia spotkać najpierw księdza, a potem siostry zakonnej (kapłan zapewne miał na sobie sutannę, skoro został rozpoznany). Mężczyzna stwierdził, że Bóg przemówił do niego przez te spotkania. Powtarzał: „Bóg mi mówi: Synu, wróć do Kościoła.” Po chwili odszedł. Trudno uznać to za przypadek. Choć nie padło żadne słowo ze strony siostry, Bóg posłużył się samym faktem, że ktoś ją zobaczył — habit stał się narzędziem.
Oczywiście nie każdy musi nosić habit — to zrozumiałe i właściwe. Maryja może jednak uczyć skromności każdego, niezależnie od stanu życia. Chodzi nie tylko o skromność stroju, lecz także spojrzenia. Ważna jest umiejętność odwrócenia wzroku i świadomego zrezygnowania z patrzenia na to, co niewłaściwe.
Maryja uczy skromności również w odniesieniu do doświadczeń i przeżyć. Po Zwiastowaniu wszystko zachowywała w swoim czystym sercu. Ukrywała i osłaniała; nie pokazywała wszystkiego wszystkim. Tymczasem w mediach społecznościowych panuje moda nie tylko na obnażanie ciała, lecz także serca. Nie wszystko trzeba pokazywać i opisywać, nie wszystkim trzeba się dzielić. Nie wszystko wszystkim się należy. Rodzi się pytanie, dlaczego to, co najcenniejsze, tak łatwo rzuca się na podeptanie. Ludzie opisują w Internecie najbardziej intymne sekrety, także sekrety duszy i otrzymanych łask. Dzielą się wszystkim, ponieważ to, co intymne, jest najczęściej klikane. W poszukiwaniu rozgłosu i popularności sprzedają własne wnętrze. Skromność i ukrycie są jednak bardzo ważnymi cechami życia duchowego.
Na zakończenie warto rozważyć jeszcze jeden aspekt.
Czego czyste serce Maryi może nauczyć w kontekście przeżywania i praktykowania miłości bliźniego?
Człowiek o czystym sercu ma również czyste spojrzenie. Nie chodzi wyłącznie o kontekst seksualności. Człowiek o czystym spojrzeniu dostrzega najpierw to, co czyste; najpierw widzi dobro i przede wszystkim go szuka. Serca zranione grzechem szybciej zauważają w drugim człowieku błędy, grzechy i słabości niż jego dobro i miłość. Łatwiej przychodzi piętnowanie zła niż wydobywanie dobra. Maryja swoją czystością uczy wrażliwości na dobro, jak gdyby pomagała je odnajdywać. Jest to naturalna konsekwencja czystości serca: serce wolne od grzechu spontanicznie szuka tego, co dobre i piękne. Nieustanne wyszukiwanie i wytykanie błędów drugiej osoby przypomina truciznę, która sączy się do duszy i nie pozwala wznieść się wyżej. Przekraczanie własnych słabości i uprzedzeń jest trudne, lecz dla Maryi wszyscy są pięknymi naczyniami odkupionymi Męką Chrystusa. Szukanie dobra buduje jedność.
Podsumowując, przedstawione aspekty mogą pomóc w przeżywaniu codzienności. Czystość nie oznacza jedynie uporządkowania sfery cielesnej. Jest wolnością od grzechu w ogóle, dostrzeganiem Boga w sobie i w innych ludziach oraz miłością do Boga, drugiego człowieka i samego siebie. Maryja ukazuje tę drogę.
Wielu świętych porównywało czystość duszy do okna, przez które przenikają słoneczne promienie. Im czystsze okno, tym więcej przepuszcza światła i tym jaśniej staje się wewnątrz. Warto więc dążyć do czystości i przejrzystości na wzór Maryi, aby przez czyste okna dusz można było zobaczyć Boga, a także by bliźni mogli dostrzec Go w drugim człowieku, nawet jeśli nie padnie o Nim ani jedno słowo. Nosząc szkaplerz, człowiek jest prawdziwie okryty szatą Maryi; może zatem przyoblekać się w postawy godne miana Jej dziecka. Małe dziewczynki często lubią wkładać rzeczy swoich mam, na przykład ich buty, choć są jeszcze dla nich za duże. Jest w człowieku pragnienie upodobnienia się do matki. Dzieci chcą nosić to, co noszą ich mamy, nawet jeśli jeszcze wiele im do tego brakuje. Podobnie warto przyoblekać się w postawy Matki — Maryi — choć nigdy nie uda się dorównać Jej w pełni. Idąc wraz z Nią, można z czasem odkryć, że niejako mimochodem dorasta się do miary szaty szkaplerza, którą się przyjęło.
s. Judyta Filipiak CSCIJ




